31 grudnia’12

Styczeń 8th, 2013

Mały album fotografii o tym jak nam było na Sylwestra w 2012 roku
Podsumować, zaznaczyć co było ważne, co nam się udało a co nie, określić cele i zaplanować. Tak się robi gdy kończy się rok a zaczyna następny. Powiedzmy, że ja mam to za sobą. Albo inaczej. Nie zamierzam nic planować, a tym bardziej oceniać co było dobre a co złe. Wszyscy byliśmy wspaniali i jedyne czego sobie życzę to tego, by nic gwałtownie się nie zmieniało. Zaglądajcie czasem na moją stronę i, jeżeli to możliwe, napiszcie parę słów, bo tylko wtedy wiem, że robię coś wartościowego dla Was, dla moich bliskich – dla mnie.
A Sylwester był wyjątkowy: poza domem, razem z rodzicami, w towarzystwie braci i wielu znajomych oraz co najważniejsze – na sali balowej. Pewnie, że można to wszystko ująć zupełnie inaczej bo: gdzieś na wsi, znowu z rodziną, z dwudziestką dzieci, które szalały i rzadko zwracały na mnie uwagę i nie na sali balowej tylko w świetlicy szkolnego schroniska młodzieżowego. Ale ta wyjątkowość jest zawsze, gdy tylko tego chcemy. A bal przebierańców zawsze jest wyjątkowy. Wie o tym każdy, kto chociaż raz przebrał się za kogoś lub coś wyjątkowego. Prawda?!

24 grudnia’12

Grudzień 24th, 2012

logoula.gif

Kochani
Razem z mamą i tatą przygotowałam dla Was tę kartkę, do której dołączam życzenia:
Pogodnych Świąt i Radosnych Chwil w 2013 Roku.
Serdecznie dziękuję Wam za pomoc i pamięć.

4 grudnia’12

Grudzień 14th, 2012

Ten klown potrafi pomóc
Grudzień – bardzo intrygujący miesiąc. Niby dni takie krótkie, spacery prawie niemożliwe, bo tak zimno i wieje. Śnieg lub deszcz za oknem pada, a poza tym nic się nie dzieje. Wtedy siedzę w foteliku, patrzę przed siebie i czekam na coś. Ci co wierzą w cuda, albo uwielbiają niespodzianki wiedzą co ich może jeszcze spotkać przed końcem roku. To Mikołaj Pierwszy, następnie Drugi*, a nawet Trzeci – przychodzą, dają prezenty i znowu przychodzą. A potem Gwiazdka – najpierw Pierwsza u Mamy, potem Druga i Trzecia, u Babci, u Dziadka. Ktoś zadzwoni, złoży życzenia, zaprosi. Albo wpadnie z wizytą na chwilę, na harbatę. Zostawi świąteczne pierniki lub pożyczy piłkę do drewna by przyciąć choinkę. Wyślemy mnóstwo kartek, listów z życzeniami na Nowy Rok i nie mniej my też dostaniemy. Taki jest ten Grudzień. Surowy ale i magiczny zarazem.
*Ten Drugi Mikołaj pojawił się na zabawie zorganizowanej przez Fundację „Potrafię Pomóc” na Rzecz Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej. Dziękuję za prezent i za Grudniowe Spotkanie.

2 grudnia’12

Grudzień 9th, 2012

Garść fotografii ze Starej Garbarni - Mikołaj w Hospicjum, 2.12.2012 r.
Przyszedł do nas Mikołaj. Naprawdę święty – duży, okrąglutki, porośnięty siwą brodą, w czerwonym kożuchu z białą lamówką. Bawił nas rozmową i leciutko sfałszowanym śpiewem. Nie byłby Mikołajem gdyby nie miał prezentów. Mnóstwo prezentów. Ile? Rozdanie wszystkich worków, woreczków, pudełek i torebek zajęło świętemu prawie dwie godziny. Ja doczekałam się swojego zaledwie po godzinie, ale Marek musiał cierpliwie czekać na prezent do końca. I było to czekanie pełne napięcia. Zajęta podziwianiem prezentów nie zauważyłam zniknięcia Mikołaja. Wtedy to, na scenie pojawił się zespół Bethel. Łupnęli z gitar i perkusji. Tata i mama ruszyli do przodu by przyjżeć się z bliska tej super grupie. Po minach rodziców domyśliłam się, że ich muzyka bardzo przypadła im do gustu. Marek zaczął tańczyć…
To naprawdę szalenie miło móc przyjechać na takie mikołajki i otrzymać ładny prezent. To naprawdę wspaniałe, że są tacy i owacy, co o mnie pamiętają. Specjalne pozdrowienia dla Fundacji Wrocławskie Hospicjum dla Dzieci.

28 listopada’12

Listopad 30th, 2012

Listopadowe spotkanie z Myszką Norką na placu zabaw Kinderplaneta
Nie ufam, nie podaję ręki i nie zaczepiam obcych zwierząt. Inaczej jest jak te zwierzęta same mnie zaczepiają. I nie mówię tu o komarach, które tak mnie polubiły, że chętnie mnie gryzą zostawiając na skórze liczne pamiątki –  długogojące się i swędzące bąble. Dzisiaj skusiła mnie do swojej zabawy myszka, a raczej mysz. Spotkałyśmy się na placu zabaw. Była większa ode mnie i na początku troszkę się jej bałam. Porwała mnie w swoje objęcia i długo nie oddawała rodzicom. Prawie przez godzinę siedziałam z nią w basenie z kulkami, a potem jeździłam pociągiem. Pani mysz była bardzo miła i dobrze się z nią czułam. Nazywała się Norka i przyjechała do nas z Warszawy. Jest przyjaciółką Fundacji Dzieciom „Zdażyć z Pomocą” i często bawi się z dziećmi w różnych miejscach naszego kraju. Obiecała, że w grudniu nas jeszcze raz odwiedzi. Czekamy na zaproszenie.