24 grudnia’13

Grudzień 24th, 2013

logoula.gif

Na karuzeli kręci się mały chłopczyk. Skończył niedawno pięć lat. Chłopak z dziewczyną patrzą na niego, lecz nie uśmiechają się. Myślą o jego siostrze. Od tygodni jest w szpitalu. Lekarze walczą o jej życie a oni boją się kolejnego dnia. Jest w nich tylko smutek…

Za trzy miesiące Ula skończy dziesięć lat. Jej brat Kuba jest przystojnym nastolatkiem. Chodzi własnymi ścieżkami, a jego miejsce na karuzeli zajął Marek. To młodszy brat Uli, który zajmuje większość czasu rodzicom. Jego wychowanie naprawdę wymaga poświęceń. Do Uli przychodzi wiele wspaniałych osób i chociaż nie są jej rówieśnikami, są one dla niej niezwykłe…

Nikt nie wie jak życie dziewczynki będzie wyglądało za kolejne dziesięć lat. Jedno jest pewne. Dzięki Kubie, Markowi oraz wielu, wielu życzliwym ludziom, smutek z twarzy chłopca i dziewczyny – odszedł.

23 grudznia’13

Grudzień 23rd, 2013

dd_2013

15 grudnia’13

Grudzień 20th, 2013

Dzisiaj o osi czasu. Wiem, nie wszystkich interesują filozoficzne aspekty formy bycia na tej planecie. Dlatego odsyłam ich bezpośrednio do galerii zdjęć ze Starej Garbarni(kliknij), gdzie spotkałam Św. Mikołaja. Dodam, że to nie ja wybierałam miejsce na to szczególne spotkanie. Poza tym nie widziałam, żadnych kadzi z wapnem, ani rozwieszonych starych skór. Za to sala balowa była przestronna i ładnie przystrojona. Na stołach – ciasta, stroiki, świece…
Pozostałym czytelnikom, zadam pytanie. Czy macie takie wrażenie, że w naszym życiu są pewne punkty stałe, niezmienne? Od kilku lat umieszczam na tym blogu informacje oraz fotografie. I co roku pojawiają się podobne wpisy, dotyczące tych samych wydarzeń, tych samych osób, wpisy często opatrzone tą samą datą lub zbliżoną w czasie. Rok się zmienia i ubrania. Niektóre tematy i ujęcia – nigdy. Dajmy dla przykładu: urodziny w domu, dzień dziecka z hospicjum, wakacje z rodziną, turnus rehabilitacyjny z tatą i na koniec, jeszcze raz, Mikołaj z hospicjum. Myślę o tych punktach w różny sposób. Dla mnie są to wydarzenia szczególne, jest w nich dużo ciepła i pozostaje wiele wspomnień. Wracam do nich, oglądam fotografie. Czekam na następne, podobne zdarzenia, choć wiem, że nie będą się tak bardzo różniły, od tych z ubiegłego roku. I tu rodzi się pytanie, z cyklu tych filozoficznych. Czy istotą „bycia” jest niezmienność zdarzeń? Czuć się bezpiecznym, bo wiem co mnie czeka. Wiedzieć, z całą pewnością, na czyją pomoc można liczyć, a komu przyjść z pomocą. Tylko co zrobić by nie zanudzić Was podobnymi wpisami, podobnymi zdjęciami? A może ruszyć w świat, mieć wiele nowych planów i realizować je, a „bycie” traktować jak niekończącą się przygodę?
Ja mam odpowiedź. Kabel od ssaka ma półtora metra długości, czas ciągłej pracy akumulatora tego urządzenia jakieś 45 minut. Innych urządzeń, sprzętów, i co tam jeszcze, jest pół mieszkania. Te same ograniczenia, scenariusze, standardy i – oczekiwania. Powiem Wam, że czasem można zupełnie „wyłączyć się” a i tak dzień przebiegnie swoim, niezakłóconym, rytmem wydarzeń. Ale, o ile będę miała siły, postaram się, by te niezmienne punkty na osi czasu były dla mnie i dla Was wyjątkowe. Przekraczając je, przekroczę nieznane granice. Czytelniczko i Czytelniku! Wyostrz swoją wyobraźnię. Wejdź do świata Uli i ciesz się „zmiennością niezmiennych punktów na osi czasu”. No.
Muszę przyznać, że dziwny jest ten tekst o Świętym Mikołaju. Dopóki nie wymyślę czegoś innego – musi pozostać.

10 grudnia’13

Grudzień 11th, 2013

Proszę dzisiaj do mnie nie pisać listów, nie dzwonić i  nie przychodzić. Jestem w kiepskim nastroju. Tak mnie dzisiaj pokłuły kobiety na oddziale neurologicznym, że nie mam ochoty na żadne spotkania. Botoks dziewczyny niestety boli. Ale czego się nie robi dla pięknego wyglądu. Ja „cierpię” – dla pięknych, długich nóg!

4 listopada’13

Listopad 15th, 2013

Przeszło rok temu zdjęto mi gips. Byłam wtedy „świeżo” po operacji lewego biodra. Od tamtej pory ćwiczyłam, byłam na dwóch turnusach rehabilitacyjnych, a moi bliscy opiekowali się mną jak tylko mogli, by zmniejszyć ból. Teraz często się uśmiecham i chętnie bawię się na zajęciach, zwłaszcza na tych „okołoszkolnych”, o czym świadczą liczne fotografie w mojej galerii…
Zaopatrzona w zdjęcie RTG moich bioder, razem z mamą i tatą pojechałam na kontrolną wizytę do szpitala w Otwocku. Pan doktor obejrzał fotografię, sprawdził moje biodra i stwierdził – nie jest dobrze. Lewe biodro znowu ucieka. A mogło być tak pięknie :(
Dziękuję rodzinie Kasi i Janka za serdeczną gościnę. Zasłużyłam na nią?