12 stycznia’14

27 stycznia, 2014

Tata opowiadał mi, że gdy był jeszcze w szkole podstawowej, chciał nosić długie włosy. Miał z tego powodu kłopoty w szkole i w domu, a jego największym wrogiem był – fryzjer. To był jego osobisty sprzeciw wobec reguł obowiązujących w tamtych czasach. Teraz tata paraduje w długich włosach, ale komu się sprzeciwia, przeciw czemu protestuje?
Ja to co innego. Chodzę do fryzjera, regularnie. A właściwie to raz byłam. I bardzo mi się to siedzenie na fotelu, przed lustrem, spodobało. Ciach, ciach, potem czesanie i podkręcanie. Z każdą chwilą coraz piękniejsza. Zobaczcie, jak strzyżenie i modelowanie sprawiło, że stałam się, no po prostu cudna – Akademia fryzjerska w Galerii Dominikańskiej(kliknij).
Za nową fryzurę nic nie zapłaciłam. To była taka darmowa akcja w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Bardzo dziękuję za zaproszenie. Kiedy ja oddawałam się procesom upiększania, mój starszy brat Kuba, mimo zimnej i deszczowej niedzieli, pracował. Jako harcerz kwestował na ulicach Wrocławia na rzecz Orkiestry. Chodzą mi po głowie słowa i wyrażenia: koło, linia życia, zatoczyć kołem, dostać i dać serce, …


One Response to “12 stycznia’14”

  1. Martynka & Magda on 29 stycznia, 2014 8:38 pm

    Ulka wygląda ślicznie 🙂 Pozdrawiamy serdecznie

Trackback URI | Comments RSS

Leave a Reply

Name (required)

Email (required)

Witryna internetowa

Speak your mind