3 grudnia’11

10 grudnia, 2011

Przed: Mama pojechała do pracy, Kuba i Marek poszli sprzątać boisko a ja zostałam z tatą w pustym domu. Gdzie ten świąteczny nastrój? Dzisiaj spotykamy się z człowiekiem roku a tu nie ma nikogo, kto tak samo jak ja czeka, walczy z emocjami i nie może znaleźć sobie miejsca. Dochodzę do wniosku, że w tym domu tylko ja wierzę w Św. Mikołaja i tylko ja powinnam dostać od niego prezenty. Przyszli. Ale byłam na nich zła, że tak późno. Spóźnimy się jak nic. 
Pierwszy na sali był Marek. Jeszcze dobrze nie usiadł przy stole, a już był pomalowany. Przez następne dwa dni nie pozwalał umyć sobie buzi, buzi z pięknym bałwankiem. Ja czekałam na głównego gościa. Dzieci, robiąc świąteczne ozdoby, biegały od stolika do stolika podjadając słodycze. Starsi składali sobie życzenia, rozmawiali i też podjadali: pierogi, ryż z kurczaczkiem, ciasta i ciasteczka. Ja nadal czekałam zniecierpliwiona. „Chodź przejdziemy się to czekanie będzie krótsze” – powiedział tata i zabrał mnie z wózka. Szybko zauważyłam, że był to pretekst by ruszyć w stronę stolika z wystawnym jedzeniem. Tata zrobił sobie kawę i zaczął w swoim starym zwyczaju podnosić pokrywki i podglądać co znajduje się w tych dużych garnkach. Nie zauważył, że moja rączka opadła w stronę jednego z nich  i …

oparzyłam się!

Po: Płakałam i płakałam. Rączka, którą przyłożyłam do gorącego garnka z ryżem, była czerwona i pomarszczona na dłoni. Najpierw tata i mama schłodzili mi ranę pod zimną wodą, potem Piotrek z hospicjum zrobił okłady z różnych pianek, aż w końcu posmarował specjalnym kremem, przykrył gazikiem i zakleił. W tym momencie przestałam płakać. Cudowna moc uzdrawiania skryła się w małym plasterku! Ulga. Nawet nie zauważyłam jak dostałam prezent od Mikołaja. A tak na niego czekałam.
Teraz, jak rana już się zagoiła, mogę spokojnie wrócić do tych chwil i zrobić to czego, z wiadomych już względów, nie zrobiłam – podziękować Świętemu z Dziecięcego Hospicjum: dzięki stary! Mama zrobiła parę zdjęć i jeżeli chcecie zobaczyć prawdziwego Mikołaja to zapraszam do obejrzenia tej galerii.


Trackback URI | Comments RSS

Leave a Reply

Name (required)

Email (required)

Witryna internetowa

Speak your mind